Emily Dickinson 609 (ang.-pol.)

Autor: Wezuwiusz Etniczny, Gatunek: Przekład, Dodano: 13 sierpnia 2017, 13:30:38
[tekst został skasowany przez autora]

Komentarze (5)

  • Ależ to ciekawy wiersz. I trudny. Myślę, że Domem w tym wierszu mogłaby być dusza, a Drzwiami - twarz. Taki odczyt podsunęły mi słowa tej strofy:

    Wstrząsnął mną kruchy Śmiech,
    Że Drzwi się lękałam,
    I wstyd bo Drzwi, co marszczą się
    Nigdy nie widziałam.

    Na twarzy śmiejącego się człowieka pojawiają się zmarszczki, np. wokół oczu. Mówi się też, że oczy są lustrem duszy.
    (Lustro duszy - Szkło obecne w ostatniej strofie?).

    Czasem człowiek, pogrążający się w myślach, opiera łokcie o stół, przykłada dłonie do swojej twarzy. Często wtedy zastanawia się nad włąsnym losem:

    “Życie, które zostawiłam,
    Czy coś pozostało?”

    Palce dotykają wtedy przymkniętych powiek.

    Powieki jak... drzwi harmonijkowe?

  • Tak, to jest wiersz niesamowity, szczególnie jeśli ktoś wracal do miejsca, które kiedyś było własne, a teraz już nie jest. Im więcej Dickinson tlumacze, tym bardziej jestem przekonany, ze to być może najwieksza poetka jaka się kiedykolwiek pojawila na Ziemi. A uzbieralo się już tych tlumaczen ponad dwieście, zlozone jako propozycje w Wydawnictwie Literackim i w Znaku, ale jakos nie wierze by cos z tego wyszlo, a szkoda, bo sa to tłumaczenia i formalnie i treściowo wierniejsze od tych, które ujrzały drukowane swiatlo dnia.

  • Życzę powodzenia i wierzę, że w jednym z tych wydawnictw ukażą się Pana przekłady.

    • ` `
    • 13 sierpnia 2017, 19:02:49

    Każda próba spolszczenia trudnych wierszy Dickinson budzi szacunek.
    W poprzednim tłumaczeniu zinterpretował Pan jej utwór (327) trochę w duchu Levinasa (?) i „other Creatures” oddał Pan jako dziwnych „Innych”. Trudno.
    W tym utworze „home” z pierwszego wersu zmienia się w niedostępny „house” w wersie ostatnim i coś z tym trzeba zrobić, prawda? Podział świata na zewnętrzny i wewnętrzny, granica, której nie sposób przekroczyć, plus rozmaite lęki rodzące potrzebę ucieczki, czyli niesamowita Dickinson.
    Wers 1: „szmat lat” - mamy już „kopę lat” i „szmat czasu” - sztuczna kontaminacja raczej tu nie zachwyca.
    W wersie 6 - u Pana „tam” - to, być może, „stamtąd” albo „tu”?
    W.17 - „ujęłam w dłoń klamkę” - możliwe, dama w tamtym wieku mogła „ujmować w dłoń”, dzisiaj raczej łapie się za, zaciska dłoń na, sięga dłonią po itd.:))))
    W.21 i nast. - roboczo sens zwrotki odczytuję sobie chyba tak:
    "więc Palce cofnęłam ostrożnie
    jak znad z kruchego Szkła
    nasłuchując i wstrzymując oddech
    jak Złodziej sprzed Domu uciekłam"

  • szkoda, że Pan zna tylko angielski. francuskie stare wiersze są takie z morałem.

DODAJ KOMENTARZ: Skasowanych treści nie można komentować