fatum

Autor: Wezuwiusz Etniczny, Gatunek: Poezja, Dodano: 15 października 2011, 11:06:43

Samuel Menashe

niziutki staruszek w jasnoniebieskim garniturze

to poeta którego spotkałem przypadkiem w księgarni

zaprosił mnie na wieczór autorski

ale nie skorzystałem z zaproszenia

a teraz z poczuciem winy czytam w The Economist

nekrolog niedocenionego mistrza

i myślę o przekleństwie bycia tym kim jestem

 

poznanie mojej skromnej osoby

nie kończy się pomyślnie dla znanych pisarzy

 

przez zbieg okoliczności byłem sąsiadem

Raymonda Carvera w ostatnim roku jego życia

choroba która pożerała jego płuca nagle przyśpieszyła

a w moich papierzyskach jest nekrolog z lokalnej gazety

 

Ginsbergowi też nie wyszedł na dobre uścisk mojej dłoni

ale ten krakowski nie był na tyle skuteczny by zadziałać

musiałem go powtórzyć po odczycie w parnym Providence

i w specjalnej teczce o beat generation przechowuję teraz

kilkanaście podsumowań niezwykłego życia

 

Baszewisa Singera wyczekiwałem tak jak paparazzi

na pasie zieleni rozdzielającym Broadway powyżej 72-iej ulicy

a gdy się pojawił z torebką pełną okruszków dla stada gołębi

przeszedłem obok niego powoli nieśmiało nonszalancko

witając go nazbyt śmiertelnym Szolem Alejchem Reb Singer

 

pogrążyłem też dwóch innych noblistów: Miłosza i Brodskiego

w oficjalnych biografiach nie ma o mnie najpodlejszej wzmianki

ale przecież umarli a ja ich spotkałem zapominając o języku

w gębie umierając ze wstydu że nie potrafiłem nic z siebie wydukać

 

jestem zwiastunem odejścia przeze mnie kończy się literatura

a wszystko zaczęło się w dopiero co otwartej kawiarni literatów

w czasach gdy ulica Kanonicza była ciągiem walących się ruin

przez młodzieńczą bezczelność załapałem się na spotkanie

krakowskich luminarzy pióra z trójką obcych mi Amerykanów

 

Susan Sontag John Ashberry i William Saroyan trwali w ciszy

forpoczta krakowskiej literatury była solidnie na bakier z angielskim

francuski i niemiecki stały się narzędziem zdawkowych banałów

z pewnością był tam jakiś niespecjalny agent służb specjalnych

rozmowa umarła a wkrótce potem w Kaliforni odszedł Saroyan

i Sontag nieskutecznie próbowała metaforą blokować chorobę

i tylko Ashberry poeta którego nie rozumiem w żadnym języku

pozostał zadając tymczasowy kłam mojej demonicznej mocy

 

 

Komentarze (4)

  • Nie ma mowy o fatum ,bo to od peela zaraziło sie całe miasto.Umarłych poetów i pisarzy.

  • Panie Januszu, śmiałam się czytając. To był śmiech pełen podziwu. Aplauz!!!

  • Genialny wiersz, Wezuwiuszu! Ale z tego wynika, że trzeba Cię omijać z daleka, jak chce się pożyć :))) No, zapomniałam się... to dotyczy tylko wybitnych :)

  • a wszystko zaczęło się w dopiero co otwartej kawiarni literatów
    w czasach gdy ulica Kanonicza była ciągiem walących się ruin
    po latach zagnieździłem się w sieci z rzadka pojawiam się na stronach
    czasem komentuję wiersze których autorzy czują się tak
    jakbym dotykał ich ramion przechodził obok

    niektórzy czują już kłucie w boku duszność ucisk w klatce piersiowej lęk
    inni podskakują radośnie tworząc z marszu grafomańskie frazy
    ci - jak ta Małgorzata Sochoń - pożyją dłużej

    ;)

    (Intryguje ten Ashberry.)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się