po zupie szczawiowej zjedzonej przez poetę w jednym z ostatnich barów mlecznych

Autor: Wezuwiusz Etniczny, Gatunek: Poezja, Dodano: 02 października 2011, 12:05:10

miasto to dżungla

żelbetowa puszcza

która wszystkich skundla

gdzie każdy się puszcza

 

i ta miejska tłuszcza

jak tłuszcz się rozpuszcza

i spływa po bluszczach

po pnączach i puszcza

 

już pędy w te pędy przez usta

przed lustra i z oka nie spuszcza

nikogo camera obscura choć pusta

ulica bo czasem śpi tłuszcza

 

by we śnie przypuszczać że puszcza

w maliny rozpusty nas wpuszcza

i słowo poety bezsilnie wyłuszcza

poduszki do buntu bez skutku poduszcza

Komentarze (7)

  • Panie Januszu, dać to do przeczytania Amerykaninowi nie znającemu polskiego. Bedzie ubaw.

  • I gdzie te bary mleczne:))Z ukontentowaniem:)))

  • Tym razem bełkotliwe. Niby zabawa słowem, ale nie porywa.

    • Nata Re
    • 02 października 2011, 16:39:52

    dla mnie również zbyt tandetne i te rymy... znam Twoją poezję wiem że potrafisz

    • Nata Re
    • 02 października 2011, 16:40:35

    ale temat ciekawy i dobrze go przekazałeś, po prostu technicznie nie bardzo

  • A ja myślę, że Pan Etniczny nas, czytelników, podpuszcza.
    Pierwotny tytuł brzmiał zapewne "po skwaśniałej zupie szczawiowej...",
    bo skąd w wierszu te słowa:

    tłuszcz się rozpuszcza
    i spływa po bluszczach
    po pnączach w te pędy przez usta

    Stąd i kształt się jakby... rozlewa.
    Z treścią:)))

  • A Pani bialostoczczanka zawsze mnie demaskuje :))

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się